Adwent – 22 grudnia


„W owym czasie Maryja rzekła:
„Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim.
Bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy,
oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą
wszystkie pokolenia.
Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny,
święte jest imię Jego.
A Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenia
nad tymi, co się Go boją.
Okazał moc swego ramienia,
rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich.
Strącił władców z tronu,
a wywyższył pokornych.
Głodnych nasycił dobrami,
a bogatych z niczym odprawił.
Ujął się za swoim sługą, Izraelem,
pomny na swe miłosierdzie.
Jak obiecał naszym ojcom,
Abrahamowi i jego potomstwu na wieki”.
Maryja pozostała u Elżbiety około trzech miesięcy; potem wróciła do domu”.

Często Boga o coś prosimy, o coś błagamy, pokładamy w Nim naszą nadzieję. Dobrze. Ale czy potrafimy Mu dziękować, a tym samym dostrzegać Jego obecność w naszym życiu. Nierzadko gości w nas pretensjonalny ton, tak jakoby się nam należało to,
o co prosimy.
Maryja, nauczycielka wiary, uczy nas dziękować, dostrzegać to, co mamy, co posiadamy. Taka postawa uczy radowania się z tego, co mam i kim jestem, bez ciągłego porównywania się, zazdrości, patrzenia krzywym okiem na innych.
Naucz się dziękować, a dostrzeżesz jeszcze więcej rzeczy wokół siebie, a sam Bóg wynagrodzi cię za to.
Inna myśl z tej Ewangelii to taka, że wszystko jest tam na opak, wywrócone do góry nogami. Służebnica wywyższona, pyszni upokorzeni, władcy pozbawieni tronu i przywilejów, głodni nasyceni, a bogaci ogołoceni, puszczeni z torbami.
Taka jest logika i działanie Boga. A wszystko po to, żeby człowiek był zbawiony.

photo:unsplash.com

 

Adwent – 21 grudnia

„W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w łonie moim. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana”.

Piękne jest to, że Maryja pierwsza poszła, pierwsza weszła. Nie czekała, aż jej się ukłonią, aż ją pozdrowią, chociaż w pełni na to zasługiwała. Prześcigajmy się w miłości, uczmy się tej postawy, że więcej radości jest w dawaniu, aniżeli w braniu. Bądźmy w pierwsi w okazywaniu dobrych gestów, dobrych słów i szacunku naszym bliźnim.
Ale Maryja poszła jeszcze po coś? Otrzymała Ona znak od Boga, „oto również krewna Twoja jest w ciąży, ta która uchodzi za niepłodną. U Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. Poszła Ona, aby ten znak uszanować, aby w ten sposób oddać cześć samemu Bogu.

Read more

Adwent – 20 grudnia

„Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja”.

Ave Maria, ile pięknych dzieł muzycznych, ile wspaniałych obrazów, ile poematów, które próbowały opisać tę jedną scenę, scenę zwiastowania Pańskiego.
Ale niemalże wszyscy pomijają te ostatnie zdanie, „wtedy odszedł od Niej Anioł” i już nigdy nie przyjdzie.
W Betlejem Aniołowie pokażą się pasterzom, ale nie Maryi. Nie będzie Aniołów, gdy będzie uciekać do Egiptu, nie będzie, kiedy wróci do Nazaretu. Nie będzie Aniołów przez trzydzieści lat. Dopiero potem, ale to wiemy z ikon i z tradycji, kiedy Maryja będzie koronowana, Aniołowie towarzyszą Maryi.
Życie bez Anioła. Nie dziw się, że tak i jest u Ciebie, że te pocieszenia, te chwile miłosne są takie krótkie i ulotne, a potem jest życie bez anioła.
Trwaj w nim, w twoim fiat, w twojej pierwszej decyzji. Trwaj i nie poddawaj się.
 
 
 
 

Adwent – 19 grudnia

„Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie”.

Cały czas idziemy śladami św. Józefa, przypatrujemy się jemu.

Śp. Danuta Rin, śpiewała Gdzie są te chłopy. Być może śpiewała je w kontekście kabaretu, w kontekście żartu, ale dzisiaj przybierają one jak najbardziej realną postać.

Gdzie są te chłopy? Nie ma ich, zniknęli! Nie ma go, bo sobie poszedł albo nie ma go, bo sobie został, ale został tylko sobie. Albo kat, albo kastrat. Patrzymy po raz kolejny na św. Józefa, który jest wzorem męża i mężczyzny, który umie podjąć decyzję, który sprawia, że ludzie, którzy są wokół niego są bezpieczni, jego kobieta i jego dziecko, który jest odpowiedzialny.

 

Adwent – 18 grudnia

„Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło”.

Podziwiam dzisiaj wiarę św. Józefa, jest ona większa niż Abrahama, ojca naszej wiary.
Bo to, że urodzi się człowiek z łona starej kobiety jest trudne do pomyślenia, ale możliwe, a to że urodzi się człowiek bez udziału mężczyzny jest zupełnie nieprawdopodobne. A Józef w to wierzy; w to, co powiedział mu Anioł i bierze Maryję do siebie. I nie dostanie żadnego potwierdzenia, że tak jest naprawdę, że ten chłopiec to Syn Boży, to prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek. Będzie widział tylko w Betlejem zasikanie, płaczące dziecko, potem ucieczkę, potem zgubi się w świątyni mając dwanaście lat, a potem będzie coś mówił, że ma misję, zadanie otrzymane od Ojca w niebie. A kiedy Jezus uczynił swój pierwszy cud w Kanie, Józef najprawdopodobniej już nie żył.
Podziwiam wiarę św. Józefa, dla którego jest ona całkowicie ryzykowna i dla której nie ma często żadnego potwierdzenia. Podziwiam jego wiarę, pokorę i cierpliwość.

Read more